Mlini. Stara historyczna osada, jedna z najpiękniejszych miejscowości Zupy Dubrovačkiej położona wzdłuż stromych brzegów rzeczki Zavrelje, gdzieś między Dubrownikiem a Cavtatem. Miejsce, w którym czuje się bezpiecznie i poniekąd jak „u siebie”. Pachnące rozmarynem i lawendą. Piękne, kameralne plaże, bujne ogrody pełne drzewek figowych i oliwnych, konoby serwujące lokalne specjały i dom Vuki, kobiety silnej, ciepłej i odważnej. Jednej z tych, dla których wiek to tylko liczba. Być może to figlarne spojrzenie nastolatki, natura nieskażona demencją, poczucie humoru i umiejętność znalezienia w każdej sytuacji ciętej riposty sprawiają, że otacza ją wiele osób, a jej goście zazwyczaj co roku do niej wracają.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Chorwackie wakacje z Wilczycą

Roland

Jedną z takich osób jest Roland, który przedstawia się nam jako niemiecki reżyser znad Jeziora Bodeńskiego. Jest u Vuki już siódmy raz. Nasza gospodyni przyjęła go pod swój dach, podobnie jak nas, gdy był w potrzebie. W przeciwieństwie do nas nie mieszka w apartamencie przeznaczonym dla gości, tylko w jednym z pokojów w jej mieszkaniu. Vuka jest zdania, że ma inne korzenie niż wskazuje na to jego narodowość. Nie zachowuje się, jej zdaniem, jak typowy Niemiec. Jest zbyt ekspresyjny i otwarty na ludzi.

Wieczory spędzamy wspólnie przed domem. Rozmawiamy o wszystkim i o niczym. Mówimy w jego ojczystym języku, co sprzyja wieczornym zwierzeniom przy winie. Znajdujemy nić porozumienia, choć Roland jest w wieku naszych rodziców.

Jego ulubionym trunkiem w Chorwacji jest Vranac, czerwone wino o bardzo intensywnym kolorze. Spożywa je chętnie mimo, że codziennie przyjmuje leki na bazie morfiny. Chętnie pali również papierosy, choć nie powinien. Vuka twierdzi, że nie robi tego podczas pobytu z żoną, która już zdążyła wrócić do codziennych obowiązków. Roland zawsze zostaje w Mlini dłużej. Jego kilkutygodniowa nieobecność w domu zostaje rozgrzeszona, gdyż pobyt w słonecznej Chorwacji ma być remedium na jego bolesną codzienność. Silne leki przyjmuje bowiem nie bez powodu.

Spotkamy się jeszcze dwa razy na wakacjach w tym samym miejscu. Raz u Vuki i raz, gdy jej zabraknie.

Made, Lovro i Đivo

Kolejnymi osobami, które poznajemy w domu Vuki jest małżeństwo Made i Lovro oraz ich syn Đivo, jej najbliżsi przyjaciele. Opiekują się nią, zawożą do lekarza i zabierają na szalone wyprawy do Splitu, o których ta opowiada jak figlarna nastolatka. W kolejnym roku zaproszą nas do swojego domu na niedzielny obiad, a Đivo pokaże nam najpiękniejsze miejsca w okolicy, pokaże hodowlę kanarków swojego kuzyna oraz remizę strażacką, gdyż służy w Ochotniczej Straży Pożarnej. Made interesuje się ziołolecznictwem i podobnie jak Vuka jest bardzo dobrą osoba, który nie zapomina o słabszych w potrzebie. Po śmierci Vuki to Đivo i jego matka Made odziedziczą jej dom.

Angelina

Kiedy pijemy popołudniową kawę często odwiedza nas Angelina. Na początku mam wrażenie, że od urodzenia jest osobą niepełnosprawną intelektualnie. Mówi bardzo niewyraźnie. Nie pochodzi z Mlini. Po śmierci męża przyjechała do córki, która się nią opiekuje. Bardzo potrzebuje akceptacji i szuka jej odwiedzając Vukę. Często oferuje jej wyrzucenie śmieci. Chcę się czuć potrzebna. Rozmawiamy z nią chętnie, często na migi,a jej wizyty traktujemy jak stały element wakacyjnej rutyny. Ta jest zdziwiona niespodziewana serdecznością i pewnego dnia przynosi nawet prezent naszemu synkowi. Znajomi Vuki często się z niej śmieją wzbudzając w Rolandzie i w nas konsternację.

Zoran i Tonći

Do domu Vuki wpadają często bez zapowiedzi różne osoby. Jedną z nich jest Zoran, którego nasza gospodyni zawsze częstuje Rakiją. Pewnego dnia wpada nie zastając Vuki i sfrustrowany jej nieobecnością plądruje jej letnią kuchnię w poszukiwaniu ulubionego trunku. Zachowanie, które trudno jest zaakceptować, zostaje mu jednak wybaczone. Vuka lituje się nad nim, gdyż w związku z doświadczeniami wojennymi i po tym jak opuściła go żona jest wrakiem człowieka.

Inna osoba, która chętnie zagląda do Vuki jest „ulubieniec” Rolanda Tonći. Zawodowo zarządza apartamentami pod wynajem. Roland za nim nie przepada, bo kiedy po raz pierwszy zjawił się w Mlini Tonći wynajął komuś innemu zarezerwowany przez Rolanda pokój i zaoferował mu inny – droższy. Choć wspólnie żartujemy, że Tonći jest przedstawicielem lokalnej mafii, co raczej nie jest prawdą, Vuka bardzo go ceni i również ma to związek z jego zasługami podczas wojny.

Wojna na Bałkanach jest tu punktem odniesienia dla wielu aspektów codzienności. Łączy i umacnia więzi między tymi, którzy walczyli po tej samej stronie i dzieli nas stałe tych walczących po przeciwnej. Trudno o niej zapomnieć widząc ruiny zbombardowanych hoteli przy plaży w Kupari, do której spacerujemy nadmorskim deptakiem. Kontrastują z pięknymi widokami rozpościerającymi się nad horyzontem Župy Dubrovačkiej i nowopowstałymi luksusowymi hotelami sieciowymi dla miłośników wczasów All Inclusive.

Prolog

Do Mlini przyjedziemy jeszcze dwukrotnie zauroczeni widokami, smakiem tutejszej kuchni, ale przede wszystkim aurą, jaka roztacza wokół siebie Vuka, a potem Made i Đivo. Nawiążemy kolejne ciekawe znajomości. Popłyniemy na Lokrum – przeklętą wyspę miłości. Odwiedzimy Półwysep Pelješac w poszukiwaniu najlepszego wina i najsmaczniejszej domowej oliwy. Będziemy wpadać do Cavtatu na najlepsze czarne risotto. Odwiedzimy kolejne niesamowite miejsce Mostar, by poczuć klimat tego niesamowitego miasta zatrzymując się na najpyszniejszy burek w rodzinnej miejscowości Vuki, Trebinje. W Mostarze wypije najsmaczniejszą kawę w swoim życiu, parzoną w tradycyjny sposób. Podczas naszego ostatniego pobytu pożegnamy się na lokalnym cmentarzu z Vuką pochowaną w tutejszych katakumbach w jednym grobie z mężem i rodzicami Made. Umrze zarażona jakąś bakterią w lokalnym szpitalu 9 miesięcy wcześniej.

W kolejnym roku Đivo traci licencję turystyczną i nie może przyjmować gości w domu Vuki. Nie chcemy przyjeżdżać do nikogo innego mimo,że uwielbiamy to miejsce. Tęsknię za nim, ale obawiam się, że to tęsknota za tym, czego doświadczyliśmy w domu Vuki i jak widzieliśmy to miejsce za pierwszym razem. Župa dubrovacka zmienia się poprzez napływ obcych kapitałów. Sieciowe hotele czynią to miejsce innym niż dotąd. Wszystko staje się niezmiernie drogie. W konobach można zjeść lokalne specjały, ale dominują dania ogólnoeuropejskie. W wielu miejscach pobrzmiewają angielskie piosenki grane na żywo. To, co lokalne jakby traci znaczenie. My chcemy jednak, zapamiętać to miejsce takim, jakie zastaliśmy je za pierwszym razem…

https://www.instagram.com/s/aGlnaGxpZ2h0OjE3ODQ5NDEyMzY1MjM4MDU0?igshid=1auh12vwikxc&story_media_id=2365715598203260715_36311000028